Tramwaj na Błeszno

STRONA GŁÓWNA | ARTYKUŁY | ALBUM BUDOWY | ALBUM | FORUM | REDKACJA | C K M K M

Jesteś w:   ARTYKUŁY   >   konkurs na eurofundusze wstrzymany

Tomasz Haładyj, dn. 7-go września 2009r

Kim są konkurenci Częstochowy do funduszy unijnych?

Zamknięto listę zgłoszeń w konkursie, w którym rozdzielane będą fundusze unijne na transport publiczny. Częstochowa złożyła dwa wnioski: na linię tramwajową na Błeszno oraz zakup siedmiu niskopodłogowych zestawów tramwajowych. Napięcie będzie rosło do 30 grudnia, gdy marszałek województwa ogłosi wyniki. Poniżej przedstawiamy analizę naszych szans.

Najpierw trochę historii. Wejście Polski do Unii Europejskiej dało olbrzymią szansę na rozwój cywilizacyjny, w tym modernizację transportu zbiorowego. Dotacje z funduszy unijnych sięgają aż 85 proc. kosztów inwestycji - więc bez tych pieniędzy o takich przedsięwzięciach komunikacyjnych jak tunel tramwajowy w Krakowie, linia na Chełm w Gdańsku czy tramwaj do bydgoskiego Fordonu samorządy mogłyby co najwyżej pomarzyć.

Mając to na uwadze, władze Częstochowy przypomniały sobie w 2006 roku, że mamy linię tramwajową, której potencjał nie jest jeszcze całkowicie wykorzystany. Wkrótce przedstawiły koncepcję rozwoju sieci. I to według rewolucyjnej jak na polskie realia idei - zaczerpniętej ze stosowanych od dekady rozwiązań zachodnich, zwłaszcza francuskich. W jej myśl nowoczesne, niskopodogowe tramwaje miałby się "wgryźć" w środek osiedli, dzięki czemu będąc "tuż pod blokiem" stanowiłby wygodną alternatywę dla komunikacji indywidualnej. Gdy dodamy do tego bezproblemowy już dziś przejazd przez centrum, otrzymujemy wydajny i atrakcyjny środek komunikacji na europejską miarę (na metro Częstochowa jest za mała).

Na Północy osiedlowa linia miałaby biec od obecnej pętli w kierunku północno-wschodnim, przecinając tzw. jednostkę C. Konkretnie tory znajdowałyby się między ul. Starzyńskiego a Witosa. Na południu miasta odkurzono projekt linii na Błeszno, ale inną trasą: kawałek al. 11 Listopada po czym za PZU przez niezagospodarowane tereny, wąziutką ul. Gajową i dalej ul. Orkana do Jesiennej.

Te wizjonerskie projekty okazały się nie do przyjęcia tak dla "betonu" spółdzielni Północ, jak i dla ludzi mieszkających w okolicach ul. Gajowej, którzy okazali się tkwić mentalnie w PRL-u nie przyjmując do wiadomości, że Europa jest już za kolejnym zakrętem. A Urząd Miasta nie chcąc wchodzić w konflikty dał za wygraną i w myśl zasady "Chcesz? To masz" zaprojektował linię tramwajową na Błeszno tak, by ludzie trochę się napocili idąc do lub z przystanku. Natomiast przedłużenie linii na Północy odłożono na później.

Więcej o przebiegu linii można przeczytać tutaj - tam też o kontrowersyjnej końcówce trasy, którą od ul. Rakowskiej do stadionu KS Raków będzie podróżowało powietrze.

Zmienione warunki konkursu

My zaś wracamy do głównego tematu, czyli konkursu. Pierwotnie pieniądze unijne w dyspozycji województwa śląskiego - a jest tego 313,2 mln zł - miały być podzielone na trzy transze. I na każdą zęby ostrzyła sobie Częstochowa: w 2009 r. mieliśmy składać wniosek o dotację na budowę linii tramwajowej na Błeszno, za rok - na mające ją obsłużyć nowe składy, a w 2011 roku - na remont istniejącej linii, by nowoczesne niskopodłogowe wagony mogły docierać do śródmieścia i na Północ.

Z 58 mln zł na ten ostatni cel właśnie się pożegnaliśmy, ponieważ urząd marszałkowski zaskoczył swoimi decyzjami. Najpierw znienacka wstrzymał planowany na 5 czerwca pierwszy konkurs, po czym orzekł: zamiast trzech rozdań będzie tylko jedno, od razu na całą pulę. I to teraz, natychmiast.

- W dwa miesiące, bo taki jest termin, nie jesteśmy w stanie przygotować wniosku na remont torów i trakcji. Takie opracowania są czasochłonne. Dla porównania: projektowanie tramwaju na Błeszno zajęło trzy lata - mówiła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jolanta Zaborowska, szefowa miejskiego wydziału inwestycji.

W rezultacie Częstochowa złożyła dwa wnioski. Jeden jest autorstwa magistratu i dotyczy linii na Błeszno - koszt tej inwestycji to 98,7 mln zł a spodziewana dotacja 83,8 mln. Drugi wniosek napisało MPK: chce kupić siedem zestawów tramwajowych do obsługi nowego połączenia. Koszt: 63 mln zł, z czego dotacja wyniosłaby 25,8 mln (w przypadku zakupu taboru dofinansowanie unijne jest procentowo mniejsze).

Dlaczego urząd marszałkowski z trzech konkursów zrobił jeden? Zmiana - jak sugerował niżej podpisany w swoim artykule na łamach "Gazety Wyborczej" - świadczyła o jednym: Urząd Marszałkowski szykuje własny wniosek i musi on być związany z jedyną gałęzią transportu publicznego zarządzaną przez samorząd wojewódzki. Tzn. koleją regionalną. A, że na inwestycje kolejowe potrzeba milionów, mogłoby się okazać, że marszałek zgarnie całą pierwszą transzę konkursową - stąd konieczność połączenia trzech transz w jedną i rozpisanie konkursu na całą pulę pieniędzy dostępną w latach 2007-13.

Stało się zgodnie z tymi przewidywaniami: Województwo śląskie chce kupić 5 ezt-ów za 117,2 mln zł, z czego dofinansowanie unijne wyniosłoby 81,6 mln zł. Nieprawdopodobnym jest aby Urząd Marszałkowski przegrał w konkursie, który sam rozpisał. Dlatego realnie do podziału w konkursie jest nie 313,2 lecz 231,6 mln zł.

Z tej kwoty Częstochowa chciałaby 109,7 mln zł! Czyli prawie 50 proc. puli!

Konkurenci Częstochowy

- Nasze szanse są duże: mam pisemną deklarację związku miast górnośląskich, że nie przystąpią one do konkursu. Jako aglomeracja mają odrębną ścieżkę finansowania - zapewniał wielokrotnie przed rozpisaniem konkursu prezydent Tadeusz Wrona. I przywoływał pismo podpisane przez prezydenta Katowic Piotra Uszoka.

Faktycznie, deklaracja okazała się prawdziwa - uwzględniwszy, że mówimy o komunikacji tramwajowej. Odrębna ścieżka finansowania dla aglomeracji, o której wspominał prezydent Wrona, dotyczy bowiem tylko trakcji elektrycznej, czyli w wypadku GOP-u tramwajów i trolejbusów (Tychy).

Dwa konkursowe wnioski Częstochowy są w tej kategorii jedynymi. To duży plus, gdyż inwestycje w tej branży są bardzo kosztowne. Gdyby do konkursu stanęły Tramwaje Śląskie, pieniędzy unijnych nie zobaczyłby nikt więcej.

Ale, żeby nie było tak pięknie - pieniędzy i tak nie starczy dla wszystkich. Wniosków (nie licząc kolejowego) jest 20. Opiewają na 317,3 mln zł a do podziału - przypomnijmy - jest 231,6 mln zł.

Kim są nasi konkurenci? Przede wszystkim przewoźnikami autobusowymi z miast śląskich, zagłębiowskich i z Podbeskidzia. Najwyżej mierzy firma ze Świerklańca, znana dotąd z kupowania używanego taboru, którego inne, nawet nie przodujące przedsiębiorstwa nie odważyłyby się wypuścić na ulice. Świerklaniec chce więc zmienić swój wizerunek kosztem 37,5 mln zł unijnej dotacji (do tego, jak każdy, deklaruje wkład własny).

W sumie wniosków autobusowych jest aż 14.

Poza tym samorządy chcą budować centra przesiadkowe i dworce (Bieruń Stary, Tarnowskie Góry, Rybnik) oraz system elektronicznej informacji pasażerskiej (Rybnik).

Napięcie rośnie

Najwyżej mogą być ocenione wnioski "dworcowe" - konkurs promuje bowiem przebudowę węzłów komunikacji publicznej. Forowany wydaje się też transport ekologiczny, tyle, że dziś pod ochronę środowiska "podpinają" się również autobusiarze.

Jak z tej konfrontacji mogą wyjść częstochowskie tramwaje? Jeśli otrzymamy pieniądze na jeden z dwóch wniosków, tragedii nie będzie. Choć sukcesu również.

Możliwy jest również scenariusz, w którym na tramwaj na Błeszno otrzymujemy nie 85-procentową dotację lecz dużo niższą. Czy miasto udźwignie wówczas inwestycję? Zwłaszcza, że i tak musi zainwestować w remont istniejących torowisk, po których niskopodłogowe wagony raczej nie pojadą. Odpowiedzi dziś nie usłyszymy, ale urzędnicy powinni się liczyć z większymi niż się spodziewają wydatkami na komunikację publiczną. Bo każdy grosz unijny, nawet mniejszy od spodziewanego, trzeba brać i wykorzystać. Druga taka okazja może się przecież nie powtórzyć!

Emocje z tygodnia na tydzień będą rosły. Aż do 30 grudnia, gdy konkurs zostanie rozstrzygnięty - o ile marszałek nie zmieni tej daty (co biorąc pod uwagę dotychczasowe zwyczaje, nie byłoby wcale zaskoczeniem).

Naszą ocenę wniosków znajdziesz poniżej.

Zobacz także:
Przebieg planowanej linii
Dyskusja o nowej linii